Alimenty.pl

wszystko o alimentach

Welcome! Log In Create A New Profile
Advanced
gosc

SEPARACJA ZAMIAST ROZWODU?


January 17, 2008 03:09PM
Czy sad po dlugim(3 letnim)postepowaniu rozwodowym wysunietym zgodnie przez oboje malzonkow majacych 2 dzieci moze orzec separacje zamiast orzeczenia rozwodu?separacja zostala orzeczona kilka miesiecy temu,a my z partnerem nadal opczekujemy na rozwod-taki mial byc final i do tego caly czas oboje zmierzamy.Czy otrzymamy potem wkoncu rozwod,czy na owej separacji konczy sie dzialalnosc sadu w naszej sprawie?Musimy sami wszczynac na nowo wniosek o rozwod(placac oczywiscie kolejne pieniadze)czy mamy czekac na decyzje sadu albo na jakies nastepne rozprawy?Nie wiem jak dlugo musimuy czekac i co nalezy robic dalej,zeby doprowadzic do konca sprawy i otrzymac rozwod.POMOZCIE!!
(Lola)

Re: SEPARACJA ZAMIAST ROZWODU?


January 17, 2008 03:09PM
Separacja nie prowadzi automatycznie do rozwodu. Jesli sąd mimo żądania rozwodu orzekł separację, kierował sie być może tym, że rozkład pożycia małżonkow nie jest trwały (jest to warunek rozwodu) i ze względu na dobro dzieci zdecydowal o separacji. Jeśli oboje małżonkowie nadal żądaja rozowdu, proponuję na jakieś 3-6 m-cy złożyc ponownie pozew o rozwód argumentując że dalsze utrzymywanie separacji jest bezsasadne. Oczywiście sąd będze badał czy ustały więzi między małżonkami (uczuciowa, fizyczna i gospodarcza), czy rozkład pożycia jest trwały, itd.

Re: SEPARACJA ZAMIAST ROZWODU?


January 17, 2008 03:09PM
jezeli nie wniesiemy nowego pozwu o rozwod w ciagu tych kilku mcy,bedziemy w stanie seperacji orzeczonej przez tkwili juz do konca zycia?Pozycie malzenskie ustalo juz kilka lat temu a ze wzgledu na dzieci -na dobra sprawe nigdy moze nie dojsc do orzeczenia rozwodu przez sad,gdyz liczy sie dobro dzieci,prawda?Boje sie,ze w tej sytuacji nigdy nie otrzymamy rozwodu..

Re: SEPARACJA ZAMIAST ROZWODU?


January 17, 2008 03:09PM
nieprawda, że nigdy nie dostaniecie rozwodu, w końcu jest mnostwo małżeństw z dziećmi, które się jednak rozwodzą smiling smiley, trzeba jedynie wykazać że rozkład pożycia jest zupełny i TRWAŁY, czyli nie ma żadnych szans na wasze powótne zeście. W pozwie o rozwód musisz wyraźnie napisać że dalsza separacja nie ma sensu ani wpływu na dobro dzieci, bo i tak nie żyjesz z męzem. Nie bardzo wiem dlaczego sąd nie dał wam rozwodu, zgodnie z prawem jeśli obie strony tego zgodnie się domagają i są ku temu przesłanki - nie ma powodu do nie orzeczenia go. Próbuj, dobrze uzasadnij pozew, trzeba wykazać że separacja wcale nei spełniła swojej roli.

Re: SEPARACJA ZAMIAST ROZWODU?


January 17, 2008 03:09PM
Jasne, że w tym przypadku nie może orzec separacji. Co za idioci w tych sądach siedzą! A Państwo też słabo argumentowaliście trwały i zupełny rozkład pożycia skoro ta idiotk a(bo to pewnie baba) tak postanowiła. Czy Wy macie adokata?

Re: SEPARACJA ZAMIAST ROZWODU?


January 17, 2008 03:09PM
Widzisz Lola.Pierwszy błąd jaki popełniliscie to wniosek o rozwód był od was obojga.Zazwyczaj sędziowie nie patrza łaskawie na takie wnioski.Doszukują się w nich jakiegos przekętu dlatego tez orzekaja separację. Kolejnym razem niech tylko jedno z was wniesie pozew bez orzekania o winie.Wtedy sad inaczej spojrzy na tą sytuację. umotywuj swój pozew ty i istnieje zainteresowanie każdego z was innym, partnerem dlatego tez oboje dazycie do rozwodu.
Robert T.

ludzki


July 02, 2009 01:14PM
Witam.
Przypadek sprawił, że przeglądając sieć natrafiłem na to forum smutnych historii. Stało się tak dlatego, że szukałem informacji o prawie rodzinnym i przepisach związanych z tym tematem, by dowiedzieć się jak mogę sobie radzić z pewnymi kłopotami, które od jakiegoś czasu nie dają mi spokoju.
Z początku rzuciłem się do pisania posta z moim problemem, ale jakoś nie wiedziałem jak to wszystko złożyć w jedną całość, nie ukrywam, że głupio się też poczułem pisząc o swych prywatnych problemach związanych z rodziną. Cóż całe życie radzę sobie sam i nie mam w zwyczaju płakać komuś, a tym bardziej obcym osobom w "mankiet".
Dowiedziałem się tu wielu ciekawych rzeczy, poczytałem też o ludzkim nieszczęściu i rodzinnych dramatach przy , których mój problem wydaje się śmieszny i nie wart uwagi.
Byłbym jednak bardzo wdzięczny gdyby ktoś był w stanie udzielić konkretnej porady w mej sprawie.


Jesteśmy całkiem udaną rodziną kilka lat po ślubie, młode małżeństwo z małym dzieckiem. Wspólne spędzanie czasu, budowanie przyszłości. Brak problemów z pieniędzmi, alkoholem czy też niewiernością.
Od momentu przyjścia na świat dziecka wiele rzeczy się zmieniło, wspólne sprawy zaczęły doprowadzać do konfliktu interesów oraz sprzeczności sposobów rozwiązywania problemów i wizji życia.
Kilka dni temu zdałem sobie sprawę, że już dłużej nie mogę żyć wbrew sobie i robić dobrą minę do złej gry.
Nasz związek wypalił się. Ona całą swą uwagę i uczucia przelała na dziecko, a ja po pewnym czasie przestałem zabiegać o jej miłość, bo nie dostawałem nic w zamian.
Nasze wspólne życie towarzyskie przestało istnieć, a współżycie ograniczyło do sporadycznych kontaktów pozbawionych namiętności i wzajemnego pożądania...
Ot banalna historia w brutalnej rzeczywistości...prosta, smutna, prawdziwa...

Nie chcę rozwodu, ciągania się po sądach i wzajemnego szarpania nerwów. Nie chcę by dziecko patrzyło na bezsensowną walkę rodziców i cierpiało z naszej winy.
Mam jeszcze cichą nadzieję, że wszystko się ułoży, że może znowu odnajdziemy siebie.
Doszedłem do wniosku, że obecnie najlepszym wyjściem będzie tymczasowe nieformalne ( tzn. myślę, że separacja w tym przypadku niepotrzebna) "rozstanie" z żoną by każde z nas miało czas do przemyślenia tej sprawy oraz możliwość poczucia jak to jest żyć bez siebie.
Mam jednak świadomość, że coś może pójść nie tak jak to w życiu, a chciałbym mieć przygotowany plan B w razie gdyby sprawy skomplikowały się jeszcze bardziej.
Ona jest piekną lecz mściwą i upartą kobietą, dla której liczy się przede wszystkim jej zdanie. Kiedyś podczas głupiej kłótni zaczęłą mi grozić, że zabierze mi prawa do dziecka i żaden sąd mi nie pomoże bo sprawy tego typu są rozsądzane przede wszystkim z korzyścią dla matek. Kocham moje dziecko, nie wyobrażam sobie, że mogłoby wychowywać się beze mnie, że nie mógłbym zabierać je na spacery, uczyć życia.

Sedno sprawy, chcę ustalić z nią sprawiedliwie formy i czas widywania z dzieckiem. Wiem , że gdy dowie się o tym wszystkim wpadnie w szał i istnieje szansa, że robiąc mi na złość nie będzie chciała pozwolić widywać się z dzieckiem.
Ponadto nie chcę marnować sobie czasu i zdrowia na łażenie po sądach i ustalanie alimentów. zarabiam i utrzymuje rodzinę, to dla mnie naturalna kolej rzeczy, no i nie chcę by ktoś urzędowo nakazywał mi płacić na moje dziecko tak jakby to był jakiś rachunek.

1. Do kogo się udać , w jakiej formie i z jakimi dokumentami czy też argumentami w wypadku negatywnej reakcji żony i jej chęci wzięcia rozwodu ( jak już określiłem, nie chcę do tego dopuścić ).

2. Jak postąpić w wypadku gdy nie będzie chciała mi pozwolić przykładowo na spacer z dzieckiem czy też chęć zabrania go na dłuższy czas ( kilka godzin, dzień ) i do kogo się najlepiej wtedy zwrócić ( policja, straż miejska, jakiś ośrodek rodzinny, to może głupie pytanie, ale pomimo całego swojego wykształcenia jestem w tym temacie bezbronny jak dziecko),

3. Przypuszczam, że nie ma prawa zabronić mi widywać się z dzieckiem ( jestem biologicznym ojcem, dziecko nosi moje nazwisko, nasz związek jest zalegalizowany w USC ) lecz jak formalnie mogę ustalić czasi i formy widywania się z dzieckiem ( jeżeli to możliwe chciałbym uniknąć rozpraw sądowych, więc czy istnieje szanasa na załatwienie tego typu problemu w jakimś ośrodku rodzinnym, a jeżeli rozpraw sądowa jest jedynym wyjściem to jak się do niej przygotować , argumenty, dokumenty itd.

4. Jeżeli będzie chciała upewnić się o tym, że mój wkład finansowy nie ustanie to w jaki sposób moglibyśmy zawrzeć umowę na ten temat.

5. No i wersja najbardziej beznadziejna, jak bronić się i walczyć w przypadku próby pozbawienia mnie praw rodzicielskich, jak postępować, jakie dokumnety czy też dowody gromadzić, które można byłoby użyć w sprawie.

Dziękuję z góry za jakiekolwiek odpowiedzi na założony przeze mnie temat.

p.s.
No i jakoś lżej mi się zrobiło, że podzieliłem się z wami moim małym smutkiem...
cinek

Re: ludzki


July 14, 2009 02:10AM
mam podobną sytuację. pierwsza droga to prawnik. doradzi napewno nie zaszkodzi i co najwarzniejsze powie jak rozmawiać i gdzie się zwrócić opomoc w mediacji jeśli jest jakaś szansa.no i sprawy sądowe poprowadzi ewentualnie pozew napisze (a co do pozbawienia praw to niema szans nawet w takim państwie jak polska gdzie matka polka dla sądu jest święta)ja czekam 4tyg. na sprawę o opiekę i niewiem ile jeszcze ale nie poddajesię bo jak tu żyć bez mojego maleństwa# pozdrawiam fipek-d@wp.pl
Robert T.

Re: ludzki


July 27, 2009 01:05AM
Dzięki, za odpowiedź. Jestem już w trakcie całego tego cyrku...cholernie ciężko to znieść, ale warto. Czuję się lepiej i pomimo wyrzutów sumienia gdzieś tam w głębi siebie wiem, że postępuję właściwie.
Sorry, only registered users may post in this forum.

Click here to login

Online Users

Guests: 75
Record Number of Users: 7 on May 16, 2017
Record Number of Guests: 127 on August 16, 2017
usługi prawnicze

Prawo >> separacja małżonków >> prawa człowieka >> Prawo Mieszkaniowe >> Sędzia >>
porady prawne pytania, odpowiedzi, artykuły i opinie ciekawostki, artykuły,
pytania i odpowiedzi
Prawo mieszkaniowe Wszystko o sędziach
Zapytaj prawnika >> Prawo
- przeglądaj treść e-prawnik.pl >>
wiadomości 24 >> Rozwód w kościele >> Alimenty - dokumenty >>
porady prawne przez internet dostęp do treści e-prawnik.pl
biznes, prawo - wiadomości
- czy to możliwe? Zobacz sam wzory pism i dokumentów

Właścicielem serwisu jest Legalsupport sp. z o.o.

Prawo - zapytaj prawnika Prawo - przeglądaj treść e-prawnik.pl Pozew rozwodowy - wzory pism i dokumentów Rozwód kościelny - czy to możliwe ? - poradnik Alimenty - wzory pism i dokumentów