Alimenty.pl

wszystko o alimentach

Witaj! Zaloguj Utwórz nowy profil
Zaawansowane
gosc

rozwód z orzekaniem o winie


17 sty 2008 - 15:09:57
witajcie, za trzy tygodnie mam druga sprawe rozwodową.Mąż odszedł ode mnie 2 lata temu, po prostu po jednej z nocnych imprez(wrócil o 6 rano) gdy zaczęłam robić mu wyrzuty wyszedl z domu jak sie okazało na zawsze.Błagałam go o powrót, płakałam, dzieci(wtedy 4 i 7 lat) równiez prosiły i płakały.Wszystko na nic.Twierdził, że nikogo nie ma, że to z powodu niedopasowania charakterów.Złożył pozew bez orzekania o winie. Zamieszkał podobno w jakims instytucie gdzie wynajął pokój.Wkrótce jednak okazało się, że mieszka z kobietą, swoja koeżanka z pracy, do której zawszew go ciągnęło.Koleżanka ta własnie złożyła pozew o rozwód i była wolna.Ja początkowo nie wyraziłam zgody na rozwód, ale kiedy przekonałam sie o tym,że jest ktos inny, wniosłam o orzeczenie jego winy.2 tygodnie temu urodziło mu sie dziecko i mimo tego za trzy tygodnie rozprawa i będa przesłuchiwani jego świadkowie (9 osób!), mimo że ja miałam tylko 4 świadków.Mąż afiszował sie w pismach do sądu z tym że jego nowa partnerka jest w ciązy, więc z przyznaniem sie do dziecka na pewno nie będzie problemu.Czy w tej sytuacjie nawet jak jego świadkowie zeznaja przeciw mnie (wiadomo że każdy ma jakies tam wady) to mam realne szanse na orzeczenie jego winy?Dodam, że nigdy nie zdradziłam meża, dbałam o dom, dzieci a jedyna moja wina jest to że jestem osoba nerwową, kłocilismy sie, reaguje zbyt emocjonalnie.Poradźcie prosze i pocieszcie mnie bo jestm sparalizowana ze strachu.

Re: rozwód z orzekaniem o winie


17 sty 2008 - 15:09:57
to co piszesz to moim zdaniem jest powód o ubieganie się rozwodu z jego winy. Taka forma jest dla ciebie korzystna np.możesz zażądać alimentów na siebie, gdyż twoje warunki życiowe ulegają pogorszeniu z jego winy, a tak naprawdę to nie wiesz jaki będzie los dalej. Zostawił dzieci, dlaczego jeszcze mu iść na rąkę bez orzekania o winie. Trzymaj nerwy na wodzy, nie panikuj, nie daj się prowokować!

Re: rozwód z orzekaniem o winie


31 paź 2009 - 23:02:41
widzę że boisz się że to mąż będzie próbował udowodnić że odszedł od ciebie bo byłąś wybuchową osobą i robiłaś mu awantury powiem tak nie bój się wina jest winą. ja mam męża alkoholika przez ostatnie 2 lata znosiłam z jego strony upokorzenia poniżanie bił mnie miał wyrok za groźby karalne groził mi że jak mu się skończy wyrok to go popamiętam.2 miesiące temu poznałam faceta który w porównaniu do niego jest dniem a mój mąż nocą. mąż się o nim dowiedział. ja miesiąc temu wyrzuciłam męża z domu bo miałam już go dość. załozyłam sprawę rozwodową z ozeczeniem o winie męża i wiesz co on też probuje udowodnić mi winę bo podobnie jak u ciebie ja bylam wybuchowa krzyczałam awanturowalam się no i jeszcze ten iny facet i on tego się trzyma że to moja wina bo sie darłam non stop bo go zdradzałam itd prawda jest taka ja mam udokumentowane że on jest alkoholikiem mam wyrok za groźby karalne niebieską kartę wizyty w przychodni dla osób wspolzależnionych i chociaz on mowi ze to moja wina w sadzie przyznalam sie ze tak awanturowalam sie bo mialam dosyc tego ze on wraca pijany budzi mi dzieci albo nie wraca do domu na cale noce wiec mialam prawo byc zla a i przyznalam sie tez do tego ze spotykam sie z innym facetem dlatego ze przez 2 lata znosilam bardzo wiele i w momencie kiedy poznalam dobrego czlowieka skorzystalam z okazji aby poprawic sobie zycie i wlasnym dzieciom zapewnic spokojny dom i wiesz co sad i tak stoi po mojej stronie ze winny rozpadu jest moj maz dlatego trzymaj sie i niczego sie nie boj twoj maz cie zostawil dla innej bedzie mial z nia dziecko on jest winny i chociaz bedzia gadac ze robilas mu awantury mozesz powiedziec ze mialas prawo bo wiedzialas ze cie zdradza. zycze powodzenia pa

Wycofanie pozwu rozwodowego


06 gru 2009 - 13:07:08
Witam Otzrzymałem termin rozprawy rozwodowej Po głebszym przemyśleniu o skutkach następstw postepującego procesu postanowiłem wycofać pozew o rozwod Powiedzcie proszę czy jest to możliwe aby zdązyć jeszcze przed terminem rozprawy co muszę w tej materii zrobić?

Re: rozwód z orzekaniem o winie


08 sty 2010 - 11:08:59
wyślij do Sądu pismo, że wycofujesz pozew lub idż na wyznaczony termin rozprawy i tam powiedz, że już nie chcesz rozwodu i to wszystko smiling smiley. Gdyby pismo nie wystarczyło to Sąd powiadomi cię co masz dodatkowo zrobić. Z doświadczenia wiem, że wniosek o wycofanie pozwu wystarczy. Pozdrawiam smiling smiley)

ludzki


08 sty 2010 - 11:10:15
wyślij do Sądu pismo, że wycofujesz pozew lub idż na wyznaczony termin rozprawy i tam powiedz, że już nie chcesz rozwodu i to wszystko smiling smiley. Gdyby pismo nie wystarczyło to Sąd powiadomi Cię co masz dodatkowo zrobić. Z doświadczenia wiem, że wniosek o wycofanie pozwu wystarczy. Pozdrawiam smiling smiley)

Re: rozwód z orzekaniem o winie


14 sty 2010 - 19:17:39
witam mam problem z żoną. ja pracóje w delegacji często a żona zaczyna szaleć jak ja jade. gdy wychodzi z domó mówi ze jedzie do teściowej wraca w nocy a u teściowe bywa tylko przez godzine. kłamie non stop dostaje listy których pisze od jakiegoś kolesia ze ją kocha tęskni itp. prosze o pomoc jak wnieść pozew ozwodowy? i jak ktoś ma jakiś wzór prosze o przesłanie na maila mazurkiewicz22@op.pl prosze o jakieś rady

Re: rozwód z orzekaniem o winie


25 sty 2010 - 11:52:57
witam jestem nowa na tym form wlasnie je znalazlam juz dawno chcialam napisac ale brakowalo mi odwagi sad smileymam 25 lat 4 miesiace temu urodzilam corke chce rozwiesc sie z moim mezem ale niestety nie wiem jak napisac pozew rozwodowy z jego winy!!! i moze znajdzie sie osoba ktora mo pomoze i przesle kopie takiego pisma rowniez chcialabym sie dowiedziec ile taka sprawa by sie ciagla prosze pomozcie bo juz nie daje radysad smiley

Re: rozwód z orzekaniem o winie


25 sty 2010 - 12:40:59
pomoze mi ktos????????????/

Re: rozwód z orzekaniem o winie


27 sty 2010 - 18:00:17
Witam serdecznie,czekam na pozew rozwodowy,nie wiem czego mogę się spodziewać.Najpierw miało być pięknie , za porozumieniem stron ale z biegiem czasu sytuacja się zmienia.Oczywiście poszło o podział majątku,jakie konsekwęcje poniosę ja jeżeli ożeczona będzie moja wina,żona miała większy wkład ,po prostu więcej zarabiała odemnie, a ja poza tym że pracowałem prowadziłem cały dom.Pozdrawiam

Pomocy.....


30 mar 2011 - 15:26:05
Witam , jestem 5 lat mezatka mam 4 letnia córkę . Mam dość mojego męża który po zrezygnowaniu z pracy podjął decyzje o uruchomieniu wlsnej firmy , do której się raczej średnio przykłada . Jestem nauczycielka , praktycznie żyjemy z mojej pensji , on czasem jak coś zarobi to mi da ale to grosze w porównaniu z wydatkami w tym kredyt hipoteczny i jego kredyt studencki . Jestem wściekła bo mąż czasami pije za dużo , nie szanuje tego , ze pracuje w szkole , poniża mnie i mówi rzeczy , których się w małżeństwie nie powinno mówić . Mam dość jego lenistwa , braku szacunku do mnie i do tego co robię , bo oprócz szkoły mam jeszcze kilka drobnych "fuch" . Jestem tym wszystkim zbyt zmęczona ...sad smiley( mieszkamy razem w domu z moimi rodzicami , praktycznie dobralismy kredyt na wykończenie góry . Czy dostanę rozwód ??? Czy wcześniej byłoby lepiej rozstać się np na rok??? Proszę o pomoc . Dziękuje

Re: Pomocy.....


19 maj 2011 - 11:13:41
Czy chcesz rozwodu czy separacji to zalezy tylko od Ciebie. Jezeli masz swiatkow waszych klutni, to duze prawodopodobienstwo ze dostaniesz rozwod z winy meza, wtedy nie bedziesz musiala sie nim martwic. Separacje sa dlugie i w wiekszosci przypadkow nic nie daja bo jestes nadal uwiazana, no ale jak wierzysz ze maz sie moze zmienic.....

ludzki


15 kwi 2011 - 13:52:09
Jestem od 12 lat mężatką 2 dzieci.Niby cóż więcej chcieć a jednak ...chcę złożyć pozew o rozwód.Różnie to bywało ale zawsze byłam ta "mądrzejszą" stroną starałam się scalać żeby wszystko było dobrze choć już wcześniej dał mi powody żeby odejść od niego.Ale ja uparta walczyłam.7 lat temu zadzwonił "wyjeżdzam do pracy na wyspy za parę dni "i wyjechał wrócił po paru miesiącach i tak jest do dziś dwa tygodnie w domu trzy cztery a bywało że i 8 miesięcy poza domem.Wszystko na mojej głowie dosłownie wszystko łącznie z dawaniem miłości dzieciom za mnie i za ich tatę ,uświadomiłam sobie że to ja jestem ta maszyną co ratuje napędza martwi się remontuje itd a on jest tam gdzieś przylatuje co parę miesięcy i w tedy życie staje sie nie nasze zupełnie.Odzwyczailiśmy się od siebie . Nie ma podejscia do dzieci stwierdził ze jest złym ojcem i zaniebał mnie ale nie bedzie skakał jak mu zagramy bo małpą nie jest i że się nie zmieni bo nie potrafi . Jestem jako matka jego dzieci i służąca gdy on jest i od załatwiania dosłownie wszystkiego gdy go nie ma.Tyle lat tego nie widziałam a teraz zobaczyłam że nie ma nas od dawna. nie kocham go już i jestem z nim tylko ze względu na dzieci choć tak naprawdę nie ma nas taka "separacja" .A ja się już w tym duszę z dnia na dzień coraz bardziej .Nie chcę być dłużej żona Pana i być uwiązana na "łańcuchu" bać się czy mogę zrobić tak czy tak bo co on powie .Chcę życ śmiać się cieszyć się wszystkim tak jak na to zasługuję z moimi dziećmi , a nie obawiać się tego że mu coś może się nie podobać .Dziś wiem że (mimo tego że on twierdzi że to wszystko dla nas i kocha mnie nadal.......)muszę coś z tym zrobić to on zostawił nas wyjezdzając obiecując ze bedzie inaczej że trochę się dorobimy i wróci a końca tego nie widac od dawna.Zastanawiam się czy ciężko mi będzie uzyskać rozwód??

ludzki


21 kwi 2011 - 11:52:12
Z opisu wynika, że są szanse na uzyskanie rozwodu. Praktycznie ma miejsce separacja faktyczna. Do tego dochodzi osłabienie więzi małżonków i ojca z dziećmi. Można wskazać na niewłaściwe zachowanie męża. Sytuacja ta charakter trwały. Można więc uznać, że żądanie rozwodu jest zasadne.

Jestem mgr prawa. Niedrogo udzielam pomocy prawnej (porady, sporządzanie pism) w sprawach;
-rodzinnych; np. rozwód, alimenty, majątek małżeński
-spadkowych; np. testamenty, zachowek, długi spadkowe
-odszkodowania; np. dochodzenie odszkodowania z oc, wypadki na ulicy, w sklepie itd.
-umów; np. najmu, sprzedaży, dochodzenie zapłaty, reklamacje
Drobne porady już od ok. 15 zł. Wyjaśnienia uzupełniające gratis.
Kontakt na porada@poczta.onet.pl

ludzki


28 lut 2010 - 09:45:42
Witam mąż zlozyl pozew o rozwód,,,to on sie wyprowadzil z domu,mamy dwójke dzieci,jest u swojej mamusi,ja go kocham i chcialabym ratowac nasza rodzine,,czuje ze on jest po presja mamy ma 34lata ale to co robi to do konca nie sa jego slowa,itp.proponowalam terapie teraz sie zastanawiam co mówic na sprawie zeby sedzia dal nam szanse,,,jak mam ratowac rodzine..pomocy moze ktos z was mial podobnie...

Re: ludzki


01 mar 2010 - 15:44:53
Poprostu wystarczy ze powiesz na sprawie pojednawczej ze ty widzisz szanse uratowania tego malzenstwa,wtedy sedzia napewno nie orzeknie rozwodu tylko da wam jeszcze czas na naprawe jego/pozdro

Re: ludzki


07 mar 2010 - 08:57:12
Dzięki to wiedziałam w sumie ale zastanawiaja mnie inne aspekty tej sprawy

co zrobić?


29 lip 2010 - 20:22:29
Mam wielki problem. mam dwoję wspaniałych dzieciaczków i męża który pije codziennie z wyjątkiem niedzieli.
robi to w firmie której jest właścicielem dodam,że ma wielkie problemy finansowe i nie wymawiając pali do tego po 2,5 paczki papierosów. chodzi o to ,że ja ma już przez to wszystko nerwice żołądka jestem w stnie przez dzień zjeść tylko jedną kanapkę, daję radę chociaż opiekuję się 3 latkiem i 2 latką. Mąż mówi,że nie ma problemu z alkoholem i nie chce iść na detox. chcę być z nim ale nie wiem ile jeszcze wytrzymam. wiecznie nie ma go domu a jak jest to ma pretensje o wszystko nie wiem co mam robić.sad smiley
marcinpsz

ludzki


04 gru 2008 - 15:22:52
Chciałbym się dowiedzieć co sądzicie o mojej sytuacji-wiem jest tylko jednostronna ale postaram się być obiektywny.
Swoją żonę poznałem w 2002 roku, w 2003 roku we wrześniu wzięliśmy ślub i zamieszkaliśmy u teściowej. Żona wtedy była w ciąży z pierwszym dzieckiem. Jeszcze przed ślubem podjęliśmy decyzję że będziemy się budować, żona miała działkę. Nie pracowała wtedy. Rozpoczęliśmy budowę w 2004 roku - ja rano praca a po 15:30 na budowę i tak w każdy dzień tygodnia nawet w soboty i w niedziele. Żona w tym czasie urodziła drugie dziecko. Po 3 latach takiej harówki wprowadziliśmy się. Przez półtora roku wspólnego mieszkania było dobrze, ja w pracy a potem dom i jego wykańczanie. Problemy zaczęly się kiedy żona podjęła pracę najpierw w barze przez 3 miesiące a teraz od sierpnia 2008 roku w ochronie. Od kiedy zaczęła pracować jako ochroniarz we wrześniu tego roku powiedziała że nie chce się ze mną kochać, że czuje wstręt do facetów. Nie chciała dać się pocałować w usta ani przytulić. Zdjęła z palca obrączkę. Pojawiła się w telefonie koleżanka, którą według niej przez przypadek poznała na mieście. Nigdy mi nie pokazywała sms-ów od tej koleżanki, zawsze je ukrywała a następnie kasowała. Ja myślałem że to chwilowe. Dopiero po pewnym czasie zorientowałem się że coś jest nie tak kiedy mi powiedziała że jest w pracy a jej tam faktycznie nie było. Zaczęła mnie okłamywać. Raz nawet wieczorem w sobotę kiedy w niedzielę miała iść na rano do pracy to powiedziała że jedzie do tej koleżanki a rano pojedzie do pracy. W tym czasie sama zgodziła się żeby dzieci były u moich rodziców (od poniedziałku do piątku) z uwagi na brak przedszkola. Na weekend kiedy przywoziłem dzieci to ona najczęściej szła do pracy na dwie zmiany. Na moje prośby o zmianę systemu pracy reagowała złością i agresją. Przez cały czas tylko rozmawiała ze mną na temat kopalni, złościło ją kiedy przechodziłem na tematy domu i związku. Najczęściej odwracała się plecami i szła spać. Szalę goryczy przechyliło to że pod koniec listopada od koleżanki z którą żona pracowała dowiedziałem się że rozeszła się w pracy plotka że żona kręci z jakimś Robertem z pracy i że razem jeżdżą. Potem udało mi się ustalić że oba telefony do koleżanki należą właśnie do tego Roberta z jej pracy. Ona tłumaczyła to w ten sposób że spotyka się z jego dziewczyną którą poznała a ta dziewczyna korzysta z telefonu chłopaka-Roberta. Żona w rozmowie podkreślała że nigdy mnie nie zdradziła i ze nie ma innego faceta, ale nigdy nie powiedziała jak ta koleżanka się nazywa i gdzie dokładnie mieszka. Po tym jak sobie wyjaśniliśmy te rzeczy (teraz widzę że żona nie powiedziała mi nic więcej co już bym sam ustalił i wiedział) myślałem że będzie dobrze. A tu za kilka dni, kiedy żona poszła na rano do pracy wysłała mi sms-a że zostaje jeszcze na zmianę popołudniową. Ja już wyczułem że coś jest nie tak i pojechałem do jej pracy i tam ustaliłem że nie ma jej w pracy na drugą zmianę. Zadzwoniłem do niej, powiedziała że nie ma jej w pracy, że jest u jakiejś koleżanki z pracy ale i tak mi nie powie gdzie. Powiedziała że z nami koniec. Ja w tym czasie byłem z dziećmi. Zresztą od 3 tygodni od kiedy to dostaliśmy dla dzieci przedszkole to ja byłem przy nich, ona tylko raz odebrała dzieci z przedszkola. Zaznaczam że też mam pracę i też muszę dojeżdżać do pracy. Po tej rozmowie z żoną czekałem na nią w domu bo myślałem że wróci ale nie wróciła na noc do domu. W tym czasie co żona pracowała to ja zajmowałem się domem, gotowałem, sprzątałem i byłem przy dzieciach, jej praktycznie nie było a z jej zachowania wynikało że dzieci ją w ogóle nie interesują. Acha kiedy raz zdarzyło rozmawiać z nią na temat seksu to powiedziała że nie chce się ze mną kochać a jak ja chcę to mogę sobie znaleźć inną lub kochankę - ZGROZA. Z tego co ja wiem to w miesiącu listopadzie 5 razy zdarzyło się jej nie wrócić na noc do domu albo mnie oszukać że była w pracy ale jej tam nie było. To są przypadki o których ja wiem.
Nie wiem co robić - czekam na Wasze zdanie.
marcinpszcz

Co myśleć o tej sytuacji


08 gru 2008 - 18:21:30
Czy nikt mi nie pomoże. Nie wiem co o tej sytuacji myśleć. Czy jest może szansa żeby odebrać jej prawa do dzieci?
triss

Re: ludzki


08 gru 2008 - 18:33:18
szansa na odebranie praw rodzicielskich prawie żadna - bo i na jakiej podstawie? sąd orzeka mając na uwadze dobro dzieci, a nie ewentualne winy i wzajemne żale małżonków
marcinpsz

Re: ludzki


09 gru 2008 - 10:09:33
A to nie powód że przez ten okres czasu prawie nie zajmowała się dziećmi. Prawie w ogóle nie poświęcała im czasu, że nie wracała do domu przez dwa dni, że dzieci nie miały z nią żadnego kontaktu. Że wolała iść do pracy albo "koleżanki" niż zostać w domu razem z dziećmi. Na to mam dowody.
marcinpsz

Re: ludzki


11 sty 2009 - 21:38:24
Czas pokazał. Teraz wiem że mnie nigdy nie kochała. I o zgrozo nigdy nie kochała dzieci. Napiszę tylko tyle że kiedy nie wytrzymałem jej zachowania wobec mnie i powiedziałem ze chcę rozwodu i odchodzę od niej to powiedziała że mam zabierać te pierd...ne bahory i spier...lać. Zgroza. Kiedy jej powiedziałem ze dzieci na razie zostaną przy niej do czasu sądowego rozstrzygnięcia to wzięła i wyszła z domu. Zabrałem dzieci. Przez ten czas nawet nie zadzwoniła i nie zapytała się co tam u dzieci. Kiedyś jak byłem w domu po rzeczy dla dzieci to powiedziała że mam spie...lac do swoich bahorów.
Life is brutal & full of zasadzkas.
Podobny

Re: ludzki


27 sty 2009 - 19:46:07
Wyrazy współczucia. Ludzie to zwykłe padalce. Kiedy tak czytam to mi się serce kraje, ile podlości jest w ludziach i w zasadzie oprócz słów prawdziwego współczucia Tobie, na nic więcej mnie juz nie stać.
Trzymaj się bracie.
gosiak-5

POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


13 lis 2008 - 12:41:41
Mój mąż na wszystko daje pieniądze, lecz niczym się nie interesuje problem zaczął się kiedy to urodziła się córka!!!!! nie był zadowolony z tego powodu , potem dziecko bardzo zachorowało mało nie umarło owszem dał a może inaczej nie bronił wybrać pieniędzy na lekarzy i pielęgniarki , z tym ze córka leżała w szpitalu 2 tygodnie i nie był u niej ani razu i nie szczególnie pytał jak ma się córka łzy cisły mi się do oczu ,jego rodzice dowiedzieli się ze wnuczka leży w szpitalu walczy o życie nie przyjechali tez do dziecka . Potem znowu problem nastał jak wybieraliśmy chrzestnych wszystko było wspaniale już ustalone, maż pojechał do rodziców ,wrócił od nich milczał parę dni nie odzywał się do mnie pomimo moich pytań co się stało milczał dalej , w końcu oznajmił ze nie będzie na chrzcinach córki ani on ani jego rodzice jeśli nie zmienię chrzestnych na tych co jego rodzina ustaliła buntowałam się ale ok. w końcu zmieniłam wziął brata na chrzestnego ze swojej strony , oczywiście były chrzciny i była jego rodzina ,Dziecko często chorowało nie był zadowolony z tego powodu, wieczne mi wypominał chorobę dziecka .Nastała taka cudna chwila gdzie córka mogła pojechać ze mną do Niemiec do szpitala na badania z tą pomocą wyszła ich znajoma mieszkająca w Niemczech oczywiście kobieta nie zna polskiego wiec prosiła bym ustaliła termin i zabrała ze sobą siostrę męża ,jak można się domyślać nie pojechaliśmy tam gdyż siostra męża stworzyła wiele problemów , wtedy telefonicznie rozmawiając z nią się dowiedziałam ze weszłam do rodziny ich bez studiów ,jestem najmłodsza i nie mam nic do gadania rozpłakałam się, powiedziałam mężowi o tym co usłyszałam złapał za telefon i jedyny i pierwszy raz stanął w mojej obronie .Potem problemy narastały gdyż co pojechał do Wrocławia do mamy przestawał tygodniami rozmawiać ze mną i ze wszystkimi po kolei nawet dzień dobry sąsiadom nie mówił obrażony na cały świat ,ja znowu zapłakana nie wiedząc co jest powodem takiego zachowania gdyż z domu wyjechał pogodny, i tak mijały lata ja w dalszym ciągu nie pracowałam tylko zajmowałam się domem od czasu do czasu pojechałam do teściów ale wiecznie wytykali mi brak studiów co dziwne teść pracował fizycznie teściowa sprzątała ale do mnie się doczepiali wyłapywali i łapali każde słowo które wypowiadałam by mieć potem powód do wymawiania mi wypowiedzianych słów .
Dzwoniąc do nas i chcąc. rozmawiać ze swoim synem słyszałam w słuchawce czy mogą prosić do tel pana M?. inż .mgr .L??byłam w szoku .ale oczywiście mężowi przekazałam ze dzwonili by zadzwonił on do nich .
Mąż nie chciał jeżdzić na wczasy więc 2 razy byłam córką sama natomiast za naszym 2 razem dojechał do na nas tydzień i wtedy było piekło wiecznie słyszałam jak mu gorąco ze wszyscy tu ludzie to nieroby lesery nie chcą pracować tylko leżą nic nie robią jak tak można ile się natłumaczyłam ze każdy potrzebuje odpoczynku by móc w pracy z nowymi siłami dobrze pracować teraz już lubi urlop i wyjazdy
Mąż bardzo często lubi wyzywać ubliżać innym z tym ze nie mówię o tym znajomym , dla niego wszyscy ludzie są głupkami ,gejami lesbami dzieci bachorami aż ciśnienie mi się podnosi jak to słyszę a nieraz nawet i sąsiadka usłyszy ale nie zabiera głosu bo nie chce kłótni z sąsiadem .przez 19 lat małżeństwa naprawdę nie wiele rozmawiamy ze sobą tzn ja mówię za nas dwoje nieraz jak kogoś urazi zle się zachowa to staram się miną do złej gry nadrobić uśmiechem ,ale nie zawsze się tak da ,
Jak okazuje się ze dzieci maja wolne od szkoły czy tez z jakiegoś powodu szkoła zamknięta już do córki i do mnie mówi o bachory się cieszą a nauczyciele lesery , córka ze łzami w oczach wychodzi do pokoju nieraz powie to nie jej wina .córa ma 18,5 roku widzi zachowanie ojca chodzi do koleżanek widzi innych ojców ma porównanie jaki tata powinien być ?bo jej tata nigdy z nią rozmawia nie pyta o nic, za tyle jej lat życia 2 razy był z nią na spacerze i raz na basenie bo strasznie nalegałam .
Jesteśmy 19 letnim małżeństwem i już tak 19 lat jak wróci od matki nie rozmawia ze mną ani z córka a nawet i z psem , ostatnio zwróciłam mu uwagę żeby kłaniał się znajomym mówił dzień dobry sąsiadom bo nie kulturalnie z jego strony takie naburmuszone przejście koło nich bez słowa .
Od paru lat mąż ma problemy z męskością ,teraz od paru miesięcy to się nasiliło nic nie może wtedy robi z siebie biednego sierotę taki potulny ale tez nie chce iść do lekarza a ma lat 49.
W tym wszystkim boli mnie najbardziej jego naburmuszenie i milczenie tygodniami ale nigdy nie powiedział i nie powie o co chodzi zaczęłam się zastanawiać nad rozwodem chciałabym może biednie ale spokojnie żyć na stare lata teraz mam 39 .Jedyne co w tym związku miałam to jakieś pieniądze na godne życie od do wypłaty ,ale już nie chce tych wypłat męża mam nerwice myśli samobójcze ale i tez córkę dla której chce żyć i służyć jej pomocą
To co napisałam to jedynie drobny skrót proszę o pomoc !!!!!!!!!!!!!

Gosiak5
Rodzinne Prawo

Re: POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


18 lis 2008 - 21:06:02
Witam!

Zacząć należy od tego, iż ma Pani - jak to sama Pani zauważa - skarb jakim jest córka dla której oczywiście warto żyć i to jest najważniejsze.
To była porada psychologiczna, jeżeli Pani potrzebuje wsparcia psychicznego to są ośrodki w których urzędują psycholodzy posiadający przygotowanie w takich sprawach.

Jeżeli chodzi Pani o poradę prawną, to proszę o kontakt.
rodzinneprawo@gmail.com
Aga

ludzki


25 paź 2008 - 22:09:43
Witam! pozwolilam sobie napisac i poprosic Was o porade, bo byc moze orientujecie sie bardziej niz ja. Mam takie pytanie: mam przyjaciela, ktorego zona zdradzala przez 3 lata(od 9 lat sa malzenstwem i maja 9 letnia corke), ona mu po 3 latach zdrady powiedziala o tym, bo zyl w nieswiadomosci, probowal pozniej przez rok czasu ratowac malzenstwo, prosil, rozmawial,ale ona wyprowadzila sie od niego i powiedziala kategorycznie ze juz nie chce z nim byc i zamieszkala z tym nowym facetem. Wszyscy dookolo wiedzieli, ona sie chwalila, chodzila z tym nowym facetem po miescie, po przyjeciach, imprezach, absolutnie sie nie ukrywala(jakby nowy maz). On zlozyl w koncu pozew o rozwod bez orzekania o winie, jednak dzien przed rozprawa, okazalo sie, ze ten jej nowy facet zostawil ja i ona wrocila do domu do swoich rodzicow do malej miejscowosci - tam jest zameldowana zreszta juz od wielu lat razem z corka. W obawie o to ze ona zaczela mu mowic dzien przed sprawa cos o alimentach dla siebie, on na pierwszej sprawie rozwodowej zmienil, i powiedzial ze chce z orzekaniem o jej wienie. Przedstawil cala sytuacje przed sadem, ona na pytanie sadu "czy to prawda ze miala przez 3 lata kochanka i czy zdradzala meza" odpowiedziala ze "tak, to prawda, ale do winy sie nie przyznaje" Sad kazal jej w przeciagu 7 dni sie do tego ustosunkowac na pismie. I moje pytania,
---jaka jest teraz procedura sadu???
---co teraz???
---jakie to za soba niesie konsekwencje???
---czy on ma skladac jakis wniosek, czy powolac swiadkow, czy czekac(a ma wielu)???
---jak to moze dlugo potrwac???
---co zrobic by to przspieszyc???
---czy to spowoduje wieksze koszta??? jednak zalezy mu na tym, gdyz ewidentnie wina lezy po jej sronie, to dlaczego ma na nia placic alimenty (ze na corke to oczywiste).

prosze o pomoc, za ktora z gory dziekuje.

pozdrawiam cieplo

Agnieszka
zagubionna

ludzki


26 wrz 2008 - 01:19:48
Nie wiem co mama robic! mam dopiero 25 lat jestem 3 lata po slubie i juz ze soba nie wytrzymujemy ..Wszystko bylo by proste,ale mamy dziecko nawet nie wiem od czego mam zaczac... zeby to wszystko zakonczyc Moje dziecko jest dla mnie wszytskim to ja zadecydowalam o jej zyciu...
zagubionna

ludzki


26 wrz 2008 - 01:31:47
Jest jeszcze jeden problem mieszkam z nim za granica,on nie jest polakiem...Jestem bezrobotna,ale po studiach .. nie wiem co mam robic... tak krotko ze soba a juz tyle przykrosci..Dziecko chcieli usunac w szpitalu, ale zrezygnowalam z aborcji,to ja zadecydowalam.. tylko na niej mi zalezysad smiley

Re: ludzki


26 wrz 2008 - 16:13:20
Tam mi przykro. Trudno mi Tobie cokolwiek radzić. Nie znam szczegółów. Sama chcę zakończyć chory związek. I też mam dziecko co utrudnia sprawę. Życzę powodzenia
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Dostępni użytkownicy

Goście: 8
Najwięcej uzytkowników: 23 13 sie 2014
Najwięcej gości: 60 20 sie 2014
usługi prawnicze

Prawo >> separacja małżonków >> prawa człowieka >> Prawo Mieszkaniowe >> Sędzia >>
porady prawne pytania, odpowiedzi, artykuły i opinie ciekawostki, artykuły,
pytania i odpowiedzi
Prawo mieszkaniowe Wszystko o sędziach
Zapytaj prawnika >> Prawo
- przeglądaj treść e-prawnik.pl >>
wiadomości 24 >> Rozwód w kościele >> Alimenty - dokumenty >>
porady prawne przez internet dostęp do treści e-prawnik.pl
biznes, prawo - wiadomości
- czy to możliwe? Zobacz sam wzory pism i dokumentów

Właścicielem serwisu jest Legalsupport sp. z o.o.

Prawo - zapytaj prawnika Prawo - przeglądaj treść e-prawnik.pl Pozew rozwodowy - wzory pism i dokumentów Rozwód kościelny - czy to możliwe ? - poradnik Alimenty - wzory pism i dokumentów