Alimenty.pl

wszystko o alimentach

Witaj! Zaloguj Utwórz nowy profil
Zaawansowane
gosc

prawa do dziecka


17 sty 2008 - 15:09:57
Witam! Mój problem przedstawia się następująco, mam rocznego synka i zyjemy a raczej zylismy z jego ojcem bez slubu. Tatuś mojego dziecka jest skrajnie nieodpowiedzialnym czlowiekiem dla ktorego kumple,alkohol i dobra zabawa sa wszystkim. Poniewaz nie jestem w stanie dluzej zniesc tego jak mnie traktuje i poniza postanowilam zakonczyc nasz zwiazek. I tu pojawia sie problem. On twierdzi ze nie odda mi dziecka i nie mam szans na to aby sad przyznal mi opieke nad synem, jestem studentka i nie posiadam zadnych dochodow a na pomoc rodzicow srednio moge liczyc. Czy w takim wypadku on dostanie prawa do wychowywania syna? i co mam teraz zrobic jaki wniosek zlozyc w sadzie aby syn pozostal przy mnie.

Re: prawa do dziecka


17 sty 2008 - 15:09:57
Jeśli masz gdzie odejść to odejdź. Wnieś do sądu wniosek o alimenty na dziecko od jego ojca. Aby odebrał Tobie prawa do dziecka musiałby udowodnić że jesteś złą matka nie opiekujesz się dzieckiem itd. Jak na razie Ty chyba raczej masz więcej świadków na jego postępowanie. Nie daj się zastraszyć. w razie potrzeby postaram sie pomóc gg 3122739 amidala_06@interia.pl
zuza

ludzki


23 cze 2008 - 19:07:12
Mój kolega rozstał się z kobieta a ona zabrania widywać dziecko,nie sa małżeństwem jakie ma prawo na widywanie dziecka,ciagłe podchody kończą sie klapą a na kłutnie nie ma sil coz ma poczac w takiej sprawie gdzie szukac pomocy

Re: prawa do dziecka


02 lip 2008 - 18:12:44
z tego co wiem, to jeżeli uznał dziecko, może wnieść sprawę do sądu o ustalenie widzeń. ale dopytaj się jeszcze gdzieś.
nie chcę udzielać złych informacji. pozdrawiam.
Agnieszka P

opieka nad dzieckiem po smierci jednego z rodziców


21 gru 2008 - 16:47:55
mam problem. Jestem mama 9-miesięcznej córki. Mój partner i zarazem ojciec dziecka niechce mi pomagać w żadnych obowiązkach domowych. Zaczne od początku ,już gdy byłam w ciązy niewykazywał zbyt wielkiej wagi do tego. gdy prosiłam o pomoc w rabaniu drewna na opal to nie pomógł mi sama musiałam to robić po zakupy tez musialam chodzic sama bo jest zmeczony a samochodem nie bedzie jezdzil bo szkoda paliwa a pozatym samochód jest u jego rodziców w garazu zeby snieg, deszcz i wiatr na niego nie padał. Po porodzie zamiast wziąść wolne i zostac przy mnie wolał isc do pracy. nie przewijal malej nie ubierał i nie karmil w dodatku mial pretensje ze nie bylo posprzatane i nieugotowane Teraz jest jeszcze gorzej. Mam problemy z sercem czesto odczuwam ból w klatce i duszności, mimo to on i tak nie poczuwa sie do obowiązku pomagania w czym kolwiek . Jestem na urlopie wychowawczym, ale na kilka tygodni wrucilam do pracy do pomocy. On jest niezadowolony z tego ze pracuje bo potrzebne są nam pieniądze bo polowe tego co zarobi oddaje rodzicom na splate samochodu, którym nie jeździ. Blagam go o to by zostal z wlasnym dzieckiem gdy ja ide do pracy. Czesto musze oprosić obce osoby by zajeły się nią kilka godzin bo on niema czsu On pyta mnie "dlaczego on musi " Krzysiek uwaza ze moim obowiązkiem jest pranie gotowanie sprzatanie zajmowanie sie dzieckiem i zanoszenie chlopakowi obiadu do pracy. Nie chce sie nia zajmowac uwaza ze jak pracuje to niemusi nic w domu robic. Dziecko najlepiej jak by siedzialo u moich rodziców a on bedzie spal albo ogladal tv. moje pytani polega na tym CZY ISTNIEJE JAKAŚ MOZLIWOSC ZEBY MOJA CÓRKA , GDYBY COS MI SIE STALO POZOSTALA POD OPIEKA MOICH RODZICÓW A NIE JEJ OJCA BIOLOGICZNEGO. Wiem ze i tak niebedzie sie nia zajmowal tylko jego matka a to przeznia taki jest. To ona wpoila mu ze kobieta musi byc na rozkazy i sluzbe u mezczyzny. Tak ona robi ze swoim mezem i swoja córke tez tak wychowuje. Mój partner i jego ojciec mieli jak pączek w maśle nic nie musieli i nie muszą robic bo " teściowa i szwagierka " wszystko za nich robia nawet nogi im myja bo niechce sie im zchylac. NIE CHCE żeby moja córka wrazie jakby mi się coś stało mieszkała i byla przez nich wychowywana. Niechce zeby była służącą!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! POMOCY co mam zrobić

ludzki


30 gru 2008 - 10:31:14
Do widzeń ma prawo tylko ojciec ewentualnie dziadkowie reszta rodziny nie ma prawa nawet jeśli to jest siostrzeniec. U mnie w rodzinie był ten sam problem.
Łukasz

ludzki


24 sty 2009 - 16:20:21
szczerze jestem tez w tej samej sytuacji powiem ci jedno mam jaja to nie badz frajerem i walcz to jest twoje dziecko jak i jej nie badz hu,,,,,, ja nim nie jestem zdradzial mnie ze sasiadem po 3 latach to jest kurwa
patii

Re: prawa do dziecka


24 lut 2009 - 12:41:12
mam 2letniego syna nie pracowałam i nie pracuje zajmuje sie dzieckiem,i ucze zaocznie. ojciec dziecka iesiecznie placi mi na dziecko, chciałam sie dowiedziec czy przysługuje mi jakis zasilek rodziny? jezeli tak co musze zrobic zeby go dostac, A DRUGA SPRAWA TO: WYROBILAM PASZPORT DZIECKU WRAZ Z JEGO OJCEM CHCIAŁAM TERAZ W KWIETNIU WYJECHAC NA TYDZIEN DO MAMY ZA GRANICE, OJCIEC DZIECKA ZEBY ZEMSCIC SIE NA MNIE ZA TO ZE Z NIM NEI JESTEM CHCE ZLOZYC JAKIS WNIOSEK O TO ABYM NIE MOGLA WYWIEZC DZIECKA POZA GRANICE KRAJU, A NIE MA NAWET AKT URODZENIA DZIECKA CZY TO JEST MOZLIWE ZEBY MOGL TAK ZROBIC?? PROSZE O ODP
mama

ludzki


25 lut 2009 - 14:14:58
Witam.Mam pytanie.Jestem mama 3 miesiecznego chlopca,moj partner i ja nigdy nie mielismy slubu.Podczas klutni upiera sie ze jesli sie rozstaniemy zabierze mi dziecko a sad przyzna mu prawa rodzicielskie.Na jakiej pdstawie??Boje sie ze faktycznie podczas kolejnej klutni,spakuje sie i bede chciala odejsc ale on zabierze syna i nie odda,a bez niego nie opuszcze mieszkania!!Co moge zrobic w takiej sytuacji,czy ona ma prawo zrobic cos takiego??Czy moge wezwac policje ktora dziecko odbierze??Dodam ze jestesmy w UK.
Stęskniony ojciec

ludzki


04 mar 2009 - 18:31:15
Rok temu matka mojego dziecka rozstała sie ze mną ale mieszkała w moim mieszkaniu. Parę miesięcy temu, korzystając z tego że wyjechałem w podróż służbową, wyprowadziła się uprowadzając dziecko z którym jestem mocno związany emocjonalnie i mam podstawy twierdzic że dziecko również jest związane emocjonalnie ze mną. Pomimo wielu próśb przez wiele miesięcy nie pozwoliła się dziecku widzieć ze mną twierdząc że dziecko musi mieć jeden dom. Oczywiście podałem do sądu i sprawa jest w toku. Sąd odrzucił moje propozycje i przyjął jej propozycje widzeń wręcz co do przecinka, które dla mnie są zdecydowanie zbyt małe, wręcz symboliczne - 6 godzin w tygodniu i 9 w weekend w tym ja mam przwozić i odwozić dziecko. Przyjął tym samym jej argumentację, pomimo tego że ona nie kwestionuje jakości mojej opieki nad dzieckiem jako ojca. Czy jest szansa na sprawiedliwsze dla mnie i jak myślę dla dziecka załatwienie sprawy i zwiększenie kontaktów?
Wiz

Re: prawa do dziecka


04 mar 2009 - 21:05:02
w UK na szczęście jest mniejsza dyskryminacja ojców.
Gienio 11

ludzki


05 mar 2009 - 14:36:51
Witam wszystkich i prosze o rade. Jestem zrozpaczony, ozenilem sie z prostytutka nie wiedzac o tym, na dodatek wyjezdzalem zarobkowo do pracy za granice a ona nadal pracowala, nawet bedac w trzecim miesiacu ciazy. Kiedy okazalo sie ze jest w ciazy chciala usunac ciaze, nie wiedzac ze pracowala jako "dziwka" ozenilem sie z nia, przylapale ja na zdradzie ale glupi wybaczylem, szczescie nie trwalo dlugo bo raptem miesiac, po urodzeniu odeszla zabierajac dziecko, w miesiac od wyjazdu zlozyla pozew rozwodowy oskarzajac mnie o mnustwo niestworzonych rzeczy. Po powrocie do Polski pracowalem w firmie pech chcial ze trafilem na jej bylego klijenta i on mi uswiadomil, cala prawde. Podal mi strone na ktorej znajduja sie opisy spotkan, sprawdzilem i przezylem szok. Teraz trwa sprawa rozwodowa i moja ex z obawy ze zabiore jej dziecko chciala popelnic samobujstwo (ukryla przedemna ze leczyla depresje i przerwala leczenie bulimi) byla w psychiatryku. Jakie mam szanse zabrac jej dziecko bo boje sie ze cos mu zrobi
misiek

ludzki


30 mar 2009 - 21:56:32
rozstałem sie z moja była 3 tygodnie temu z powodu (inny facet) a teraz dowiedziałem sie ze moja była dziewczyna jest w ciązy ale ja nie chce z nia być za to co sie wydarzyło wczesniej i teraz powstał problem bo ona mowi mi że dziecko pozostanie przy niej jak sie urodzi czy moge coś zrobić zeby dziecko po urodzeniu zostało ze mna
magda_magda

ludzki


21 kwi 2009 - 08:53:25
czesc, mam podobną sytuację do gościa z samej góry. Mój chłopak, na początku gdy dowiedziałam się,że jestem w ciąży próbował mnie namówić do usunięcia. Tłumaczył to tym,że dziecko nie będzie miało warunków, że nie mamy gdzie mieszkać, że nie ma pieniędzy... Chociaż według mnie to wszystko jest przykrywka do tego,że on nie chce stracić "swojej młodości" -co kiedyś nawet mi powiedział. Oboje wynajmujemy pokój w dużym mieście. Ja nie pracuję, nie mogę znaleźć pracy. Oboje też pochodzimy z małego miasta. I tu pojawia się problem. Ostatnio bardzo mocno pokłóciliśmy się, bo powiedziałam mu,że po porodzie chcę zamieszkać właśnie u siebie. Nie chcę mieszkać w dużym mieście. ze względu na to,że nie czuję się tam dobrze. przynajmniej narazie... bo kto wie, co się przydarzy w przyszłości... On teraz twardo się upiera,że nie ma innego wyjścia jak to żebyśmy zamieszkali w dużym mieście. Ponieważ jak twierdzi (chociaż dla mnie to też jest przykrywka do tego żeby mieć wieksze możliwości do tego żeby w razie "opadnięcia z sił" mogł wyskoczyć do kumpli, którzy mieszkają też w dużym mieście. Dodam,że jego koledzy nie stronią od różnej maści używek, najbardziej "kochają naturę". On też w czasach liceum miał z tym problem. I wydaje mi się,że ma nadal bo przecież z tego się nie wyrasta jak z za małych ubrań. Chociaż on nie pali już tak dużo jak kiedyś to popala, jak u nich jest.) dobro dziecka teraz jest najważniejsze, w wiekszym mieście sąwieksze możliwości rozwoju dla małego, że, jak mi mówił, tutaj poprostu nie ma przyszłości itp. itd. Ja nie chcę żyć sama z nim i z dzidziusiem. On jest młodszy odemnie o rok, oboje studiujemy zaocznie. On zarabia 2tys z czego teraz przez ten czas jak mieszkamy razem w dużym mieście tj 2 miesiące połowę wydaje na zakwaterowanie. w Banku ma dług, dość spory... I w ogóle nie mogę się z nim dogadać. On natychmiast się obraża, wypisuje do mnie okropne rzeczy. Teraz nawet doszed wątek mojej mamy, która go postraszyła ostatnio,że jeśli nie przyzna się swoim rodzicom,że jego dziewczyna jest w ciąży to będzie musiał płacić alimenty. moja mama probowała go przekonać,że lepiej będzie jak będziemy mieszkali w małym mieście. Blisko swoich rodziców. On nie jest do przekonania w tej kwestii ze swoją beznadzieją miasteczkową... Poprostu dla niego tutaj jest źle i kwita. i że on tu mieszkać nie będzie. Jego mama w rozmowie z moją mamą też się pytała, czy my musimy mieszkać w dużym mieście... ponieważ moja powiedziała jakie jest jego stanowisko. określiła go też nawet jako niedojrzałego... teraz on mnnie straszy,że będzie się starał o to żeby widzieć się jak najczęściej z małym. ...a ja już nie wiem co robić... odnoszę wrażenie też,że on chce mi poprostu zrobić na złośc i dokuczyć i pokazać,że będę miała przekichane z nim, dlatego,że postanowiłam nie usuwać. wedlug niego to sprawka mojej mamy... myślałam, że on się okaże dobry i będziesię cieszył. a on traktuje to jako"przypał" sad smileyczy ktoś może wie czy to ma szanse zakończyć się dobrze.?sad smiley pozdrawiam
prosze o pomoc!!

Re: prawa do dziecka


27 kwi 2009 - 13:11:43
Chciałabym pomóc mojej koleżance ale nie wiem jak sad smiley. Moja koleżanka jest słabosłysząca,jej chłopak niesłyszący i mają rocznego synka(dziecko jest słyszące).Problem w tym że oni mieszkają u jego rodziców i ona (moja koleżanka) nie ma tam "swojego życia" tzn.żyją bez ślubu (on nie chciał bo rodzice powiedzieli że tak lepiej-dodam że to jest "mami synek"winking smiley,mają do dyspozycji tylko 1 pokój gdzie śpią w trójke (oni i dziecko),ona nie może korzystać z pralki,kuchni i jak sie "teściom" nie podoba to nawet z łazienki.Biją ją (teściowie,on-jej chłopak i jego rodzeństwo) ona nie ma siły wszystkim sie sprzeciwiać i ciągle płacze.Zrobiła sie nerwowa i wystarczy jedno słowo i zaraz płacze.Wszyscy mówią że jest nie zdolna do wychowania dziecka bo jest słabosłysząca i nie umie sie zajmować dzieckiem i takie różne bzdury.Ciągle jej mówie żeby się wyprowadziła ale ona bez dziecka nie pójdzie bo mówi że to on i jego rodzina ma większe prawa do jej synka bo ona tam mieszka i dziecko ma nazwisko ojca i zameldowanie (moja koleżanka nie ma tam zameldowania).Ona pochodzi z drugiego końca Polski i z biednej rodziny i nie ma się do kogo zwrócić.Jak mogę jej pomóc i co miała by zrobić żeby się wyprowadzić od "teściów" i nie stracić dziecka???? Jakby się chciała wyprowadzić to komu by przyznali dziecko??kto miałby większe prawa??Dodam że oboje są na rencie inwalidzkiej ale on jeszcze dorabia sobie "na czarno" u swojego ojca a ona ma tylko tą rente. Bardzo proszę o odpowiedź!!! Z góry serdecznie dziękuje.

Re: prawa do dziecka


27 kwi 2009 - 16:08:16
Bardzo skomplikowana sprawa Twojej kolezankisad smileydlaczego nie pojdzie na Policje>?wpierw niech pojdzie na Policje i zglosi fakt znecania sie psychicznego i fizycznego nad nia!zaloza mu niebieska karte!potem niech zlozy wniosek o ustalenie miejsca pobytu przy niej jako matce!musi jak najszybciej sie z tamtad wyprowadzic,najlepiej do swojej mamy.Bo pozniej juz bedzie tylko gorzej,ja mialam podobny przypadek i niestety balam sie.Tu stracilam synka i mam z nim tylko czeste kontakty.Sad pozniej bedzie myslal,ze jacy to oni nie dobrzy sa,ze ona u nich mieszkala.Dla matki jest najgorszy bol gdy nie widzi na codzien swego dziecka.Musisz jej doradzic i to szybko by uciekala,bo pozniej bedzie zalowala swej decyzji,a moze byc juz za pozno...pozdrawiam!
prosze o pomoc!!

Re: prawa do dziecka


28 kwi 2009 - 10:19:30
No właśnie w tym jest problem że ona woli się męczyć u teściów niż odejść bez syna.Już jej mówiłam z tysiąc razy niech idzie na Policje niech zgłosi że ją biją i że się nad nią znęcają że ja jej pomoge,bede świadczyć jak bedzie trzeba ale ona sie boi,nie chce mieć problemów.Boi się że przegra bo teściowie jej wmówili że nie umie opiekować sie dzieckiem,że jest głupia i psychicznie chora i że jak bedzie chciała odejść to oni załatwią że nie dostanie dziecka bo oni "mają kontakty".Ona w to uwierzyła.Do rodziców nie może się wyprowadzić bo jej matka zmarła a ojciec jest alkoholik i tam by jej nikt nie pomógł.Tłumaczyłam jej już wiele razy że tak nie może żyć ale ona poprostu sie strasznie boi.Chciałaby odejść ale z synem,sama nie odejdzie a poza tym to nie ma do kogo się wyprowadzić,nikt nie chce jej pomóc,umywają ręce bo nie chą mieć problemów.Powiedzieli jej że jak bedzie chciała odejść to i tak nie dostanie dziecka bo ono jest zameldowane u nich i ma nazwisko ojca więc on ma większe prawa do niego niż ona.Wygląda to tak że ona ma zameldowanie u swoich rodziców (na drugim końcu Polski) a jej chłopak i dziecko u niego także ona tam "niby nie mieszka" i nie ma żadnego prawa do dziecka,tak jej to wytłumaczyli teściowie.Nie wiem jak mam jej pomóc,bede jej jeszcze tłumaczyć ale czy to pomoże?? nie wiem.Czuje sie tak samo bezradna jak ona sad smiley .Szkoda mi jej a najbardziej tego dziecka bo musi patrzeć jak wszyscy biją jego matke i że chodzi stale zapłakana.Bardzo chce jej pomóc.Mam nadzieje że ten koszmar się kiedyś skończy!! Dziękuje bardzo za odpowiedz.Serdecznie pozdrawiam

Re: prawa do dziecka


28 kwi 2009 - 15:06:12
To Ty poki co nie mozesz jej przyjac z dzieckiem?dopoki sie nie usamodzielni?bo pozniej juz bedzie za pozno,trzeba kloc zelazo poki gorące.Bardzo jej wspolczuje bo wiem co przezywa,muzi wybierac miedzy normalnym zyciem a dzieciatkiem,to jest okropne!niech czym predzej ucieka,pomoz jej w ogole ile ona ma lat?wie o tym,ze siedzisz na forum i piszesz?idz sama na Policje jesli ona niechce i powiedz o tym zdarzeniu,pozniej przyda jej sie to na sprawie.Trzeba uwazac na tych okropnych ludzi,poki chlopiec jest maly ma wieksze szanse,ze nikt jej go nieodbierze,dajcie znac co i jak,pozdrawiam
prosze o pomoc!!

ludzki


28 kwi 2009 - 16:33:43
Bardzo bym chciała ją przyjąć do siebie ale nie mam na to warunków,wynajmuje 1-pokojowe mieszkanie razem z narzeczonym i sami się ledwo mieścimy.Kiedyś jej zaproponowałam żeby z nami zamieszkała dopóki się ta sprawa nie rozwiąże ale odmówiła.Ma 31 lat ale jest osobą która nie potrafi sama podjąć decyzji.Jak już wcześniej wspomniałam ona jest słabosłysząca a tacy ludzie "trochę inaczej patrzą na świat".Ona żeby komuś zaufać potrzebuje dużo czasu i żeby wiedzieć że ta osoba chce dla niej dobrze no a mnie nie zna tak długo jak swojego chłopaka i jego rodzine.Ona rozumie to tak,że co powie on i jego rodzice to jest święte i tak ma być.Stale jej powtarzam że oni chcą ją doprowadzić do szaleństwa i wtedy bedą mieć podstawy żeby odebrać jej dziecko.A miałam okazje poznać jej teściów i musze powiedzieć że teściowa nie była zbyt miła i widziałam jak ją traktowała.No ale co ja mogę zrobić jak ona się tak boi???Poprostu ją tak nastraszyli że ja nie wiem co mam jej powiedzieć.Chcę jej udowodnić że jak odejdzie to razem z dzieckiem,że nie zostanie bez pomocy,że bedzie szczęśliwa ale jak mam to zrobić?? sad smiley .Chciałabym wiedzieć jakie ma prawa itd.Dziękuje za odpowiedz.Pozdrawiam
BBBB

ludzki


01 maj 2009 - 11:31:26
MAM PYTANIE BYLAM W ZWIAZKU BEZ SLUBU URODZILAM SYNKA OJCIEC UZNAL SYNA I MA JEGO NAZWISKO. LECZ Z JEGO OJCEM JUZ SIE ROZSTALAM I SYN JEST ZE MNA. CZY JEST TAKA MOZLIWOSC BY MOJ SYN MIAL MOJE NAZWISKO A NIE OJCA
marcin

ludzki


03 maj 2009 - 22:23:07
pomocy moj zwiazek sie rozpadl kobieta poszla do innego co z moim dzieckiem to moj sens zycia ! mam zapomniec
P......K

Re: prawa do dziecka


08 maj 2009 - 17:48:35
Moja mama chce wyprowadzić sie z miasta przepisac mnie do innej szkoly chce abym zostawila mojich przyjaciół mówi ze koledzy i kolezanki sa nie wazni tam bede miala dobra przyszlosc ja niechce aby moja mama ja i siostra mieszkalismy z jakims d...... niewiem co mam robic ratunku pomuzcie mi
mama 2 dzieci

ludzki


25 maj 2009 - 12:34:27
mam problem wyprowadziłam sie od męza z dziecmi do mego tata bo mój mąz znecał się nad demna psychicznie i fizycznie i naduzywał alkoholu.moj pierwszy syn ma 3 lata a drugi 1 moj maz przyznaje sie do pierwszego a do drugiego nie bo tesciowa muwi ze nie jest podobny do niego. wogole nie pomagał mi przy dziciach jego matka mowila ze to jest muj obowiazek.byłam bita i duszona przez niego moie dnie zaczynały sie od tego ze musze zrobic mu sniadanie , uprac potem obiad mnie mie pytali czy byłam głodna bo ich to nie interesowało . jak on był pjany i awanturował sie to musiałam sie nie odzywac bo było by gorzej.on szedł spac a ja musiałam isc na obrzadki .a teraz nie chce tam wracac bo on sie nie zmienił nadal pije i chodzi do kochanki i nie moge mu juz zaufac. chce go podac o alimenty ale on nie chce mi pozwolic miec 2 synów tylko 1 najmłodszego czy moge miec 2 synow ze soba czy sad mu moze przyznac drugiego syna prosze o pomoc dziekuje
matka13

prawa do dziecka


11 cze 2009 - 20:50:42
Witam. Jestem mężatką i spodziewam się dziecka. Niestety ojcem nie jest mój mąż a przyjaciel. Chciałabym dziecko wychować z mężem. Obawiam się reakcji przyjaciela, gdy dowie się, że jestem w ciąży. Jakie ma prawa? Proszę o odpowiedz.
csz

ludzki


26 lip 2009 - 18:34:44
jak jakie jest ojcem dziecka i tyle ma takie same prawa jak ty.....
hh

ludzki


04 sie 2009 - 14:15:40
niestety takie jest rawo w polsce ze jesli uznal dziecko przed usc to mozesz zmienic nazwisko tylko za zgoda twojego ex
luiza

Re: prawa do dziecka


04 sie 2009 - 17:31:01
mam pytanie jestem w ciazy ojciec dziecka jest nieodpowiedzialny lata na imprezy dla niego licza sie inne dziewczyny i alkohol nieche znim byc czy jest mozliwosc odebrac mu prawa rodzicielskie? niechce od niego alimentow niechce nic chce tylko zeby dal mi spokoj mam dosc przez iego nerwow a co bedzie pozniej jestem dopiero w 1 mies okolo mam juz dosc tego co przeszlam przez niego on mnie straszy ze pojdzie do sadu zeby widywac sie zdzieckiem ale on jest tak nieodpowiedzilany ze niechce zeby dziecko sie znim widywalo jest mozliwosc pozbawic go praw mimo ze dziecko nie urodzilo sie jeszcze??

Re: prawa do dziecka


08 mar 2010 - 20:23:46
Ja chcialabym tylko zapytac o jedna sprawe.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2010-03-08 23:10 przez aleksandra77s.

...


08 mar 2010 - 23:09:42
Ja chcialabym tylko zapytac o jedna sprawe.
Ja i ojciec mojego dziecka nie mamy slubu. Mieszkamy razem ale nie uklada nam sie. Synek ma 7 miesiecy. Partner czesto w zlosci wykrzykuje, ze zabierze mi syna. Ja mam 33lata a on jest o 12 lat starszy. Z poprzedniego zwiazku ma dwoje doroslych dzieci, ktore nie znaja i nie chca znac brata. Ja jestem z tego bardzo zadowolona. Oni sa dla niego wazniejsi niz my. Ja wogole nie jestem dla niego kims waznym. (sam mi o tym powiedzial)
W zwiazku z tym chcialabym zapytac, co mam zrobic aby ojciec nigdy nie przejal opieki nad synem. ( Chodzi mi o np. o moja smierc, kalectwo i niemoznosc wychowywania dziecka) Czy wystarczy napisac pismo z prawnikiem, notariuszem itp aby synulem zajeli sie jego dziadkowie, czyli moi rodzice albo moja siostra.
Z gory dziekuje za odpowiedz.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Dostępni użytkownicy

Goście: 11
Najwięcej uzytkowników: 4 07 wrz 2010
Najwięcej gości: 54 06 wrz 2010
usługi prawnicze

Prawo >> separacja małżonków >> prawa człowieka >> proces karny >> Prawo Mieszkaniowe >> Sędzia >>
porady prawne pytania, odpowiedzi, artykuły i opinie ciekawostki, artykuły,
pytania i odpowiedzi
Postępowanie przed sądem Prawo mieszkaniowe Wszystko o sędziach
Zapytaj prawnika >> Prawo
- przeglądaj treść e-prawnik.pl >>
Pozew rozwodowy >> Rozwód w kościele >> Alimenty - dokumenty >>
porady prawne przez internet dostęp do treści e-prawnik.pl
Wzory pism i dokumentów
- czy to możliwe? Zobacz sam wzory pism i dokumentów
Prawo - zapytaj prawnika Prawo - przeglądaj treść e-prawnik.pl Pozew rozwodowy - wzory pism i dokumentów Rozwód kościelny - czy to możliwe ? - poradnik Alimenty - wzory pism i dokumentów